Marsz Mendelsona pół wieku później

Były życzenia, łzy wzruszenia, medale, tańce i mnóstwo wspomnień – tak w wielkim skrócie wyglądała uroczystość Złotych Godów, która odbyła się w niedzielę 20 maja w sokólskiej Kawiarni „Lira”.

Dostojni Jubilaci przybyli na uroczystość w towarzystwie swoich najbliższych. Wszystkich zebranych powitała Ewa Ołowska, Zastępca Kierownika Urzędu Stanu Cywilnego w Sokółce.

– Minęło pół wieku od kiedy złożyliście Państwo oświadczenia o wstąpieniu w związek małżeński – 50 lat od chwili, kiedy zyskaliście wyjątkowy zaszczyt mówienia do jedynej osoby na tym świecie „Mój Mężu, Moja Żono”. Złote Gody, czyli pół wieku, albo 18.262 wspólnie przeżytych dni. Witamy serdecznie wszystkie pary. Pamiętamy także o tych, którym stan zdrowia nie pozwolił dzisiaj tu być. A teraz powróćmy myślami 50 lat wstecz i wysłuchajmy Marsza Mendelsona  – powiedziała Ewa Ołowska.

Kiedy przebrzmiały ostatnie takty Weselnego Marsza, głos zabrał Burmistrz Sokółki Stanisław Małachwiej.

– Minęło pół wieku od chwili kiedy połączyliście Państwo swój los. 50 lat temu składaliście przysięgę małżeńską z przeświadczeniem, że chcecie wspólnie dzielić dobre i złe chwile. Dziś jesteście przykładem dobrej rodziny. Jesteście wzorem, autorytetem i drogowskazem pod wieloma względami. W tym szczególnym dniu życzę Wam wszystkim zdrowia, wielu sił, radości i szczęścia. Jako Burmistrz wystąpiłem do Prezydenta RP o odznaczenie Państwa „Medalami za Długoletnie Pożycie Małżeńskie”. Teraz będę miał przyjemność je wręczyć – podkreślił Burmistrz Sokółki Stanisław Małachwiej.

Potem przyszedł czas na tradycyjną lampkę szampana, tort i wspólne śpiewanie. Dostojni Jubilaci chętnie dzielili się swoimi wspomnieniami o wspólnym życiu. Oto, co usłyszeliśmy od kilku par z 50-letnim stażem małżeńskim:

Marianna i Romuald Bujwiccy

Poznali się w pracy. Pani Marianna uczyła w szkole w Suchyniczach. Pewnego dnia w pojawił się tam Pan Romuald. Młodzi szybko przypadli sobie go gustu, a przyjaźń przerodziła się w prawdziwą miłość. Po kilku miesiącach pracy w szkole, Pan Romuald musiał iść do wojska. Zakochani trudno znosili rozłąkę. Pan Romuald odwiedzał Panią Mariannę co tydzień. Po roku znajomości para wzięła ślub. Było to 30 sierpnia 1961 roku. Szczęśliwi małżonkowie doczekali się trójki dzieci i sześciorga wnucząt.

– Całe życie pracowaliśmy wspólnie. Najpierw w szkole w Sucheniczach, później w Jacowlanach, a na koniec w Liceum Ogólnokształcącym w Sokółce, gdzie od 1970 roku mąż był dyrektorem. Wspólnie przeżyliśmy piękne chwile – powiedziała Pani Marianna.

Według Państwa Bujwickich w małżeństwie najważniejsze jest wzajemne zrozumienie i wspólne dążenie do celu.

Maria i Marian Fiedorowicz

W tym roku świętują 53-lecie zawarcia małżeństwa. Para poznała się w szkole w Tołłoczkach koło Kuźnicy, gdzie Pani Maria uczyła matematyki i fizyki, a Pan Marian był dyrektorem.

– Od razu zwróciłem uwagę na moją Marię. Jak to się mówi: „wpadła mi w oko”. Zakochałem się i już – przyznał Marian Fiedorowicz.

Przez 35 lat małżonkowie mieszkali w Kuźnicy. W 2000 roku przeprowadzili się do Sokółki. Małżeństwo ma dwójkę dzieci i dwójkę wnuków.

– Zawsze staramy się żyć w zgodzie, być dobrą żoną i dobrym mężem – powiedzieli Państwo Fiedorowiczowie.

Teresa i Kazimierz Kieżel

Pani Teresa pochodzi z Bagien koło Dąbrowy Białostockiej, natomiast Pan Kazimierz – z Nowej Kamionki spod Sokółki.

– Poznaliśmy się tak jak to młodzież się poznawała, czyli na potańcówce. Było to w 1959 roku. Ślub wzięliśmy w grudniu roku 1961. Mąż okazał się bardzo miłym i opiekuńczym człowiekiem. Takim jest przez całe życie – powiedziała Pani Teresa.

Para ma jedno dziecko i dwie wnuczki, z których jedna studiuje medycynę.

– W małżeństwie trzeba sobie ustępować, wspólnie dochodzić do kompromisu, ustępować jeden drugiemu , a przede wszystkim – trzeba się kochać – podkreśliła Pani Teresa.

Olimpia i Józef Druć

Oboje pochodzą z gminy Szudziałowo.

– Poznaliśmy się w ważnym miejscu – w kościele w Minkowcach. Po mszy umówiliśmy się na zabawę i tak to się zaczęło. Ja miałam wtedy 17 lat. Po trzech latach byliśmy już małżeństwem – wspominała Pani Olimpia.

Jako młody chłopak, Pan Józef pracował w Katowicach.

– Ale żony ze Śląska nigdy mieć nie chciałem. Dlaczego? A bo najpiękniejsze dziewczyny zawsze były na Podlasiu. A dodatkowo jeszcze pracowite z nich kobiety – stwierdził Pan Józef.

Zakochani pobrali się 1 stycznia 1962 roku przy pięknej zimowej pogodzie w Minkowcach. Zostali rodzicami dziewięciorga dzieci. Teraz mają 13 wnuków.

– Nawet jak się pokłócimy to zaraz się pogodzimy. A jak się godzić nie chcemy, to dzieci nas pogodzą – śmieją się małżonkowie.

Stanisława i Zenon Rajch

Ona pochodzi z Sokółki, on ze Stargardu Szczecińskiego.

– Zenon mieszkał w Wałbrzychu, a ja tam pracowałam. Poznaliśmy się na zabawie. Poprosił mnie do tańca. Potem odprowadził do domu. Po dwóch i pół miesiącach znajomości wzięliśmy ślub – opowiada Pani Stanisława.

– Jesteśmy najlepszym przykładem na istnienie miłości od pierwszego wejrzenia. Byliśmy sobie pisani. Świata poza sobą nie widzieliśmy. Tej miłości zostało nam jeszcze na dzisiejsze czasy – przyznał Pan Zenon.

Daniela i Mieczysław Raczkowscy

Razem chodzili do szkoły w Boguszach. Zakochali się w sobie dużo później na zabawie w Szyndzielu. Miłość, wierność  i uczciwość małżeńską przysięgali 17 marca 1961 roku. Mają piątkę dzieci, 10 wnucząt i szóstkę prawnucząt.

– W małżeństwie musi panować zgoda, cierpliwość i miłość – powiedzieli Państwo Raczkowscy.

Anna i Eugeniusz Dzięcioł

Pani Anna mieszkała w Tarnowie, gdzie Pan Eugeniusz pojechał w delegację.

– Przed ślubem znaliśmy się siedem miesięcy. Uznaliśmy, że mamy podobne charaktery i musimy się pobrać. I tak jesteśmy ze sobą już 51 lat. Mamy dwie córki, trójkę wnucząt i jednego prawnuka – powiedzieli Państwo Dzięcioł.

– W małżeństwie trzeba kochać jeden drugiego tak, jakby samemu chciało się być kochanym – podkreśliła Pani Anna.

Genowefa i Stanisław Raczkowscy

Pani Genowefa pochodzi z okolic Lipska nad Biebrzą. Rodzinna wieś Pana Stanisława to Sierbowce.

– Poznaliśmy się, kiedy Stanisław pracował przy melioracji z moich stronach – wyjaśniła Pani Genowefa.

– Upatrzyłem ją sobie. Bardzo mi się spodobała. Rok za nią chodziłem. A potem był ślub 12 września 1961 roku w Rygałówce – powiedział Pan Stanisław.

Para ma sześciu synów i trzy córki oraz 14 wnuków.

Medale za Długoletnie Pożycie Małżeńskie przyznano Państwu:

  • Mariannie i Romualdowi Bujwickim
  • Bronisławie i Tadeuszowi Dowgiertom
  • Olimpii i Józefowi Druć
  • Annie i Eugeniuszowi Dzięciołom
  • Marii i Marianowi Fiedorowiczom
  • Adeli i Zenonowi Grabowiczom
  • Danucie i Kazimierzowi Greckim
  • Annie i Edwardowi Grynczelom
  • Teresie i Kazimierzowi Kieżelom
  • Irenie i Eugeniuszowi Kondratom
  • Reginie i Edwardowi Pacewiczom
  • Danieli i Mieczysławowi Raczkowskim
  • Genowefie i Stanisławowi Raczkowskim
  • Halinie i Witoldowi Sadkowskim
  • Janinie i Franciszkowi Świerkom
  • Teresie i Ryszardowi Wróblewskim
  • Weronice i Bazylemu Zabrockim
  • Irenie i Zenonowi Żurowickim
  • Stanisławie i Zenonowi Rajchom

GALERIA ZDJĘĆ:

(UM) Fot.: D. Biziuk