Pomnik dla żeglarzy

Upamiętniające ich tablice znajdują się w Buenos Aires i Węgorzewie. W sobotę 4 maja nad sokólskich zalewem odsłonięto pomnik dedykowany Wolnym Polskim Żeglarzom – Piotrowi i Mieczysławowi Ejsmontom.

pomnik_ejsmont_006

– Dziękuję wszystkim, którzy przyczynili się do powstania tego monumentu. W sposób szczególny dziękuję Zastępcy Burmistrza Sokółki Krzysztofowi Szczebiotowi, który bardzo zaangażował się w pomoc przy budowie pomnika – powiedział Wojciech Zalewski z Polskiego Związku Żeglarskiego.

Wśród uczestników uroczystości był Antoni Ościłowicz, wujek żeglarzy, który mieszka w Starej Kamionce koło Sokółki. To właśnie on zabiegał o ustawienie w Sokółce pomnika upamiętniającego ikony światowego żeglarstwa – Piotra i Mieczysława Ejsmontów.

Usytuowany nad miejscowym zalewem pomnik poświęcił Dziekan Dekanatu Sokólskiego Ks. Józef Kuczyński.

Piotr i Mieczysław Ejsmontowie urodzili się 3 listopada 1940 roku w Grodnie przy ul. Sokólskiej. Z końcem wojny rodzina przeniosła się do Polski. Ejsmontowie zatrzymali się w Kętrzynie, a od 1952 roku osiedlili w otoczonym pięknymi jeziorami Węgorzewie. Często spędzali wakacje u rodziny matki w Starej Kamionce koło Sokółki.

Od najmłodszych lat Piotr i Mieczysław działali w Klubie Morskim LOK w Węgorzewie. Bracia od chłopięcych lat zżyli się z wodą i żaglami. Ich pierwszą łodzią była sklecona własnoręcznie tratewka, a pierwszym żaglem – potajemnie wyniesione z domu prześcieradło. Tak wyglądał początek wielkiej przygody bliźniaków z żeglarstwem. Z mazurskich jezior przenieśli się na Bałtyk i jachty morskie.

W 1959 roku, nie mogąc uzyskać od władz żeglarskich pozwolenia na rejs oceaniczny, wymknęli się nielegalnie ze Szczecina na sześciometrowej łódce. Ejsmontowie zmylili WOP-istów i pożeglowali na pełne morze. Dotarli do duńskiego Bornholmu. Za ten wyskok trafili na pół roku do więzienia.

Marzyli o rejsie dookoła świata. W 1969 roku wypłynęli na 6,5-metrowym jachcie „John II” na Ocean Atlantycki. Obrali kurs na Stany Zjednoczone, gdzie chcieli złożyć kwiaty na grobie zamordowanego prezydenta Johna Kennedy`ego. Dotarli do wytyczonego celu, a ich jacht stał się najmniejszym tego typu statkiem, który przepłynął Atlantyk.

W kolejny rejs  – tym razem dookoła świata – bracia Ejsmontowie wybrali się w 1969 roku. Podróżowali jachtem „Polonia”, na rufie którego powiewała ich prywatna bandera – „Wolnych Polskich Żeglarzy”. Mieli opłynąć przylądek Horn. Niestety, „Polonia” i jej załoga przepadli bez śladu. Nigdy nie udało się wyjaśnić, gdzie i w jakich okolicznościach zaginęli Piotr i Mieczysław Ejsmontowie. Poszukiwania podjęte przez argentyńską marynarkę wojenną i chilijskie lotnictwo, nie przyniosły żadnych rezultatów.

(UM) Fot.: D. Biziuk

Skip to content